Nie trzeba być koniem, żeby zostać dżokejem.

May 25, 2016

 "Nie trzeba być koniem, żeby zostać dżokejem"

~ Jose Mourinho

 

Słynne słowa słynnego Portugalczyka były odpowiedzią dla wszystkich tych, którzy uważali że nie da on sobie rady jako trener z uwagi na fakt, że jego kariera sportowa nie trwała długo, a on sam nigdy nie był wybitnym piłkarzem.

 

Początkowo, wydawało się że mają rację, ale upór, talent i konsekwencja działania sprawiły, że dzisiaj mogę podzielić się z Wami historią jednego z najlepszych trenerów piłkarskich, opowiedzianą przez Guillem'a Balague w książce Pep Guardiola - Sztuka Zwyciężania, którą wręczyli mi zawodnicy Młodych Lwów z rocznika 2004.

 

Historia ta pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, a każdy z Was bardzo czegoś pragnąć, może to osiągnąć.

 

 

"Gdy w 1996 roku Bobby Robson przyleciał do Barcelony, by podpisać kontrakt z klubem, 33-letni Jose Mourinho wyczekiwał go na lotnisku, by pomóc mu z bagażami i zawieźć szkoleniowca na Camp Nou. Był oddany człowiekowi, dla którego miał tłumaczyć i któremu miał pomóc zaaklimatyzować się w nowym miejscu pracy, tak jak zrobił to w Sportingu Lizbona i w Porto. Jose, biegły w języku hiszpańskim i katalońskim, od samego początku pojawiał się na spotkaniach Robsona z prezydentem Barcelony Josepem Lluisem Nunezem i wiceprezydentem Joanem Gaspartem, tłumacząc słowa szefa i pomagając mu w zrozumieniu kontekstu rozmowy. Do tej pory Mourinho był już kimś więcej niż tylko 'tłumaczem', jak przezywano go w Porto, gdzie w rzeczywistości do jego obowiązków należało również pomaganie w prowadzeniu treningów. Pomimo początkowej powściągliwości zawodników, którzy nie chcieli słuchać poleceń młodego człowieka, pozbawionego doświadczeń w piłkarskiej elicie, z biegiem czasu stało się dla nich jasne, że Jose zna się na piłce równie dobrze, co każdy z nich.

 

Robson, któremu nie udało się w pełni opanować języka, potrzebował Mourinho, by pomógł mu i jego żonie Elsie, przyzwyczaić się do nowego życia w Hiszpanii. Partnerka Jose, Matilde, również zaoferowała pomoc, a kolacje w domu Robsonów zawsze odbywały się w towarzystwie państwa Mourinho. Trener krok po kroku pozwalał swojemu podwładnemu mieć coraz większy wpływ na codzienne sprawy zespołu. Nawet asystent zatrudniony z polecenia klubu, Jose Ramon Alexanko, musiał dzielić się władzą i zaangażowaniem  w sesje treningowe z młodym Portugalczykiem. Według niektórych piłkarzy, którzy znali angielski i rozumieli Robsona, polecenia tłumaczone przez Jose nie były do końca wierne oryginalnym, bywały konkretniejsze i zawierały niekiedy dodatkowe instrukcje. Montowane przez niego nagrania wideo naświetlające  i podkreślające wady i zalety przeciwnika były dobrze przemyślane, a jego więź z Ronaldo przyczyniła się do zdobycia jeszcze większego szacunku w zespole. Szybko stał się człowiekiem, w którego ramię wypłakiwali się piłkarze posadzeni na ławce, podczas gdy Robson świadomie zachowywał do nich odpowiedni zawodowy dystans. Jose przekraczał tą linię regularnie i z lekkością.

 

Robson zdobył w owym sezonie trzy trofea, ale nie było wśród nich mistrzostwa. (...) Zanim rozpoczął się kwiecień, klub wiedział już, że trener nie ma autorytetu w drużynie, i zatrudnił Louisa Van Gaala, który mógł pochwalić się imponującymi osiągnięciami w Ajaksie. Mourinho zdecydował, że po zakończeniu sezonu wróci do Portugalii, ale Robson zarekomendował go holenderskiemu szkoleniowcowi, a on przekazał Jose jeszcze większy zakres obowiązków, pozwalając mu na prowadzenie zespołu w kilku sparingach i wygłaszanie poleceń taktycznych w przerwie niektórych spotkań. Za stołem, przy którym Mourinho i jego partnerka spożywali wieczorne posiłki, Robsonów zastąpili państwo van Gallowie - Truus i Louis.

 

Powoli, lecz zdecydowanie Jose zaczął rozkwitać. Z dala od Robsona, po kilku latach pracy w szatniach wielkich klubów, był bardziej niezależny. Jak mówi sam Van Gaal: "odkryłem aroganckiego, młodego człowieka, który nie szanował za bardzo autorytetów, ale lubiłem to w nim. Z czasem chciałem słuchać, co ma do powiedzenia i skończyło się na tym, że słuchałem go częściej niż pozostałych asystentów."

 

(...) Reszta jest historią. Jose stał się wspaniałym trenerem (...).

 

Prawda, że ciekawa historia?

Od tłumacza po jednego z najwybitniejszych trenerów świata.

Pracujcie na realizację swoich marzeń, bo niemożliwe nie istnieje.

 

 

 

 

 

Tags:

Please reload

Copyright by MLG 2012. All rights reserved