Kolejna sobota na remis.

December 10, 2016

W ósmej kolejce Pomorskiej Ligi Żaków Lwy U-12 podejmowały zespół TMK Pomorze Tczew.

 

Nasi zawodnicy wygrali to spotkanie wyraźnie 100:45, jednak pomimo wyniku nie był to łatwy mecz. Chłopcy z przyczyn zdrowotnych zagrali w zaledwie 10 osobowej rotacji.

 

Lwy wyszły na parkiet nieskoncentrowane. Popełnialiśmy masę błędów zarówno w ataku jak i obronie co skrzętnie wykorzystywali zawodnicy gości. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 20-16. Kolejne dziesięć minut to nadal gra kosz za kosz, jednak Lwy zaczęły powoli wracać do swojej koszykówki kończąc pierwszą połowę wynikiem 40-30.

 

W przerwie chłopcy zrozumieli jakie błędy popełniali i wyszli mocno skoncentrowani na drugą połowę. Zaczęli agresywnie bronić co wymusiło dużo błędów zawodników z Tczewa. W końcu zaczęli też grać swoją ulubiona grę w ofensywie jaką jest szybki atak. Po świetnych 10 minutach naszych zawodników, trzecia kwarta kończy się wynikiem 26-7. Ostatnia odsłona tego spotkania to pełna kontrola naszych zawodników. Chłopcy zaczęli szukać lepiej ustawionych kolegów na parkiecie co poskutkowało aż 34 punktami rzuconymi w tej kwarcie.

 

Lwy zagrały kolejny mecz dwóch różnych połówek, a w najbliższej przyszłości musimy na pewno popracować nad swoją koncentracją aby grać równo przez cały mecz.

 

Warty odnotowania jest również debiut na ligowych parkietach Pawła Chmuraka, który rzucił 2 punkty oraz zagrał świetne zawody na bronionej stronie parkietu. Oby tak dalej!

 

Za tydzień chłopcy zagrają wyjazdowy mecz z Gdyńską Akademią Koszykówki II na który już dzisiaj serdecznie zapraszamy.

 

Tymczasem z Gdyni po meczu z Asseco wróciły Lwy U14. Przegrana 66:85 w żaden sposób nie oddaje jednak przebiegu spotkania, a za dowód niech posłuży fakt iż na 3 minuty przed końcem spotkania po celnym rzucie za 3 punkty Adama Polsakiewicza nasz zespół przegrywał różnicą ledwie 7 punktów. 

 

Spotkanie w Gdyni rozpoczęliśmy rewelacyjnie od szybkiego prowadzenia 5:0, a później 11:3. Drugie pięć minut zagraliśmy równie dobrze i po pierwszej kwarcie prowadziliśmy z zaskoczonymi gospodarzami 25:12. Po 15 minutach do przewagi dołożyliśmy kolejne 2 punkty do swojego prowadzenia, a niespełna sekundę spóźnił się ze swoim niesamowitym rzutem Wiktor Krużyński, który trafia do kosza z niemal 3/4 boiska, ale sędziowie (słusznie ) nie zaliczają nam punktów. Kilka prostych błędów w ostatniej części przed przerwą spowodowało, że drużyna Asseco zniwelowała swoje straty do 2 punktów. Początek trzecie kwarty jednak znowu należał do Lwów, które utrzymywały przewagę. Zmusiliśmy gospodarzy do gry poprzez ciągłe zasłony, gdyż indywidualna obrona naszych zawodników była bardzo dobra. Druga część trzeciej odsłony również toczyła się punkt za punkt, ale ostatnie 40 sekund przegrywamy 5:0 i to Gdynianie przed ostatnią odsłoną prowadzili różnicą 5 punktów.

 

Jak jednak zdążyli już nas przyzwyczaić nasi zawodnicy w ostatnich meczach, nie poddajemy się bez względu na wynik na tablicy i walczymy dalej. Na tyle, że na 3 minuty przed końcem przegrywamy różnicą ledwie 7 punktów. Próby obrony na całym boisku nie przynoszą jednak efektu, a gospodarze zdobywają kilka łatwych punktów budując swoją wygraną. 

 

Pojechaliśmy do wicelidera walczyć i to się udało. Chłopcy walczyli o każdą piłkę do ostatniego gwizdka sędziego, co niezmiernie cieszy trenerów. Dzisiaj każdy dał z siebie wszystko. Mimo błędów, graliśmy bardzo dobre zawody. Za grę w ataku na pochwałę zasługuje ponownie Szymon Zyskowski (17 punktów) i Oskar Stempiński (14 punktów), który worem minionego sezonu tak i dzisiaj stanowił ważne ogniwo naszej drużyny na atakowanej połowie. Za grę w obronie na wyróżnienie zasłużył cały zespół. Mimo dużej ilości straconych punktów staraliśmy się realizować założenia taktyczne, za co należą się chłopcom wielkie brawa. 

 

To już kolejny mecz w tym sezonie, w którym zmuszamy do maksymalnego wysiłku faworyzowanych rywali. To pokazuje, że idziemy dobrą drogą, a chłopcy czynią regularne postępy zarówno indywidualnie jak i zespołowo.

 

#Proces

Please reload

Copyright by MLG 2012. All rights reserved