Mierz wysoko.

February 23, 2019

 

Ten Pan na zdjęciu powyżej to Scottie Pippen. Poniżej jego krótka laurka:

 

Mistrz NBA – 6x

Udział w Meczu Gwiazd – 7x

Powołany do najlepszej 5 NBA – 1x

Powołany do najlepszej 5 obrońców NBA – 1x

Członek Galerii Sław oraz 50 najlepszych zawodników NBA w historii.

Średnie z kariery (z 1178 rozegranych spotkań): 16.1 pkt, 6.4 zb., 5.2 as., 2.0 prz.

 

 

Megagwiazda, prawda?

 

Pippen znany jest jednak większości już jako właśnie ta megagwiazda. Główny pomocnik Jordana, który był tak dobry, że wielu twierdzi wręcz, że to właśnie on pozwalał kreować Jordana na ikonę koszykówki.

 

 

Nie zawsze było jednak tak pięknie. Wyobraźcie sobie, że dopiero w czwartej klasie liceum Pippen zakwalifikował się do reprezentacji swojej szkoły, co i tak przez nikogo nie było uważane za jakiś specjalny sukces. Nie było też kolejek po jego usługi z uczelnianymi stypendiami sportowymi. Jego trener z liceum widział w nim jednak potencjał i zarekomendował go jako drugoplanowego gracza trenerom uczelni Central Arkansas. Pippen w liceum osiągnął jednak w koszykówce tak niewiele, że o stypendium koszykarskim nie mogło być mowy. 

 

W liceum, Pippen miał 185 centymetrów wzrostu i ważył zaledwie 68 kilogramów. Grał na pozycji rozgrywającego i to w głównej mierze pomogło mu w późniejszym rozwoju. W trakcie pierwszego roku na studiach oddawał zaledwie cztery rzuty z gry, ale urósł też 10 centymetrów i stał się niesamowitym zagrożeniem w ataku potrafiąc zebrać piłkę w obronie, przekozłować całe boisko i skończyć akcję po drugiej stronie parkietu wsadem. 

 

Miał wzrost. Miał koordynację. Miał talent. Wciąż jednak był drobny. Zaczął więc dźwigać ciężary i pracować nad siłą fizyczną. Poprawił też swoją dietę.

 

Na drugi rok studiów wrócił już nie tylko lepszy niż rok wcześniej, ale też jako najlepszy gracz swojej drużyny.

 

Na pierwszym roku byłem tak naprawdę nikim – wspomina Pippen, który przybrał już na wadze i przy wzroście 2 metrów ważył 100 kilogramów. (…) Grałem bez przerwy przez całe lato, więc rosnąc nie zatraciłem zdolności koordynacji ruchów.

 

Postępy były widoczne w statystykach. Z pierwszoroczniaka zdobywającego nieco ponad 4 punkty i niespełna 3 zbiórki, stał się drugoroczniakiem notującym średnio ponad 18 punktów i 9 zbiórek. Jako zawodnik trzeciego roku został wybrany do pierwszej piątki najlepszych koszykarzy National Association of Intercollegiate Athletics, notując średnio blisko 20 punktów i ponad 9 zbiórek. To osiągnięcie powtórzył też na czwartym roku, zdobywając już średnio blisko 24 punkty i 10 zbiórek.

 

W NBA uważa się, że jeśli jesteś na tyle dobrym koszykarzem, by grać zawodowo w koszykówkę, ktoś na pewno cię odkryje przed zakończeniem liceum i trafisz na dobra uczelnię. Uniwersytet Central Arkansas do tej kategorii nie należał, więc skauci NBA podejrzliwie spoglądali na Pippena, który według nich notował świetne statystyki, ale w rywalizacji ze słabą konkurencją. Nie spotkał się więc z nadmiernym zainteresowaniem.

 

Był jednak człowiek, który pełnił funkcję dyrektora do spraw skautingu uniwersyteckiego NBA. Sprawdził Pippena i wysyłał klubom raporty sugerujące, że ma potencjał by być dobrym koszykarzem.

 

Chicago Bulls w nie uwierzyli i wysłali swojego pracownika mającego sprawdzić Pippena. Ten odkrył w nim te cechy, które jako klub uwielbiali: długie ramiona, wielkie dłonie, szybkość i skoczność. Oceniający stwierdził jednak, że nie jest w stanie stwierdzić ostatecznie jak dobry jest oglądany zawodnik, bo jego konkurencja jest beznadziejna. Być może nadawał się na wybór w II rundzie draftu. Władze Bulls doszły jednak do wniosku, że natrafiły na nieoszlifowany diament.

 

Później akcje Pippena zaczęły rosnąć po świetnych występach przeciwko najlepszym młodym koszykarzom w kraju, z którymi spotykał się w meczach gwiazd odbywających się po sezonie i w których uczestniczyli już menadżerowie ze wszystkich klubów NBA.

 

Władze Chicago oszalały jednak na punkcie Pippena i bardzo go chcieli u siebie. Do tego stopnia że wykonali transfer wyborów w drafcie z Seattle Supersonics i przesuwając się na pozycję numer 5 dopięli swego, pozyskując Scottie’go.

 

Całą dalszą przygodę z koszykówką Pippena już znacie, ale droga do osiągnięcia laurki którą przedstawiamy na początku była bardzo długa i kręta. Jak to w życiu. Ważne jednak by wiedzieć czego się chce i być konsekwentnym w dążeniu do tego celu.

 

Marzenia się spełniają. Walczcie o nie!

 

 

Tekst na podstawie książki Jordan Rules, której autorem jest Sam Smith.

Please reload

Copyright by MLG 2012. All rights reserved